W Skora - Dzialalnosc polskiej sluzby konsularnej na terenach rosji, ukrainy i zsrr w dwudziestoleciu midzywojennym - страница 1

Страницы:
1  2  3 

Збірник наукових праць

УДК 94 (438)

Wojciech Skora

DZIALALNOSC POLSKIEJ SLUZBY KONSULARNEJ NA TERENACH ROSJI, UKRAINY I ZSRR W DWUDZIESTOLECIU MI^DZYWOJENNYM (1918-1939)

У статті автор розглядає діяльність польського консульства на території Росії, України та СРСР у 1918-1939 рр.

Ключові слова: Польща, Росія, Україна, СРСР, дипломатична і консульська служби, міжвоєнний період.

Sluzba zagraniczna Drugiej Rzeczypospolitej, podlegajaca Ministerstwu Spraw Zagranicznych (MSZ), skladala si? z dwoch niemal odr?bnych segmentow, sluzby dyplomatycznej i konsularnej. Pomimo prob zniesienia tego podzialu roznice byly wyrazne i gl?bokie: w zakresie realizowanych zadan, podstaw prawnych, hierarchii urz?dnikow, zakresu obowiazkow, zarobkow, kryteriow doboru kadr i wielu innych. Tematem niniejszego opracowania jest dzialalnosc polskiej sluzby konsularnej na obszarze Zwiazku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR), a takze na terenach, ktore weszly w sklad tej federacji, lecz w latach 1918-1922 podlegaly -roznym osrodkom wladzy[1] [1].

Trudno w niewielkim opracowaniu podsumowac tak roznorodna problematyk?. Dlatego niektore aspekty zostana jedynie zasygnalizowane. Jednak nawet pobiezna analiza prowadzi do wniosku, ze dzialalnosc polskiej sluzby konsularnej w ZSRR miala wyrazna specyfik?. Zarowno skomplikowany proces tworzenia sieci placowek konsularnych, status zatrudnionych w nich urz?dnikow oraz realizowane przez nich zadania byly mocno odmienne od wyst?pujacych w innych panstwach. Poczatkowo przyczyna byl chaos rewolucji i wojny domowej. W okresie pozniejszym wyjatkowo trudne warunki pracy sluzby konsularnej byly pochodna wrogich stosunkow mi?dzy Polska a ZSRR oraz efektem ustroju totalitarnego, ktory umozliwial scisla kontrol? prac konsularnych.

Upraszczajac mozna stwierdzic, ze istnialy dwa podstawowe zespoly zadan wypelnianych przez polska sluzb? konsularna: zadania jawne, ktorych realizacja uregulowana byla przepisami prawa krajowego i mi?dzynarodowego oraz zadania niejawne, wyst?pujace wtedy, gdy interesy Polski byly sprzeczne z interesami innych panstw. Do zadan jawnych zaliczano opiek? administracyjno-prawna nad obywatelami polskimi, propagowanie i ochron? interesow gospodarki polskiej oraz obslug? wizowa obcokrajowcow. Wsrod zadan niejawnych nalezy wymienic wspieranie polskiego zycia narodowego wsrod Polonii, dzialania propagandowe oraz wsparcie dla dzialan polskiego wywiadu wojskowego. W ZSRR sposrod zadan niejawnych udawalo si? jedynie prowadzenie prac wywiadowczych.

Rozwoj polskiej sieci konsularnej na wschodzie przebiegal w dwoch niezaleznych fazach. Cezura rozdzielajaca bylo podpisanie traktatu ryskiego w 1921 roku, konczacego wojn? polsko-bolszewicka. W latach 1918-1920 specyficzne placowki konsularne dzialaly na terenie bylego Cesarstwa Rosyjskiego. Nazywano je wowczas "konsulatami", lecz formalnie nie mialy takiego statusu. Ich kierownicy nie otrzymali listow komisyjnych od wladz polskich ani exequatur od obcych rzadow. Dzialalnosc tych placowek byla jednak akceptowana przez administracj? polska (zwlaszcza przez urz?dy zajmujace si? reemigracja), gdyz wobec chaosu na pewnych obszarach Rosji i Ukrainy byla to jedyna mozliwa formula obj?cia opieka polskiej ludnosci. Sytuacja jencow i uchodzcow na obszarach obj?tych wojna domowa byla zwykle tragiczna. Niektore z tych placowek byly kontynuacja ekspozytur Departamentu Stanu (dzialajacego od stycznia 1918 roku i

podlegajacego uzaleznionej od Niemcow polskiej Radzie Regencyjnej). Taki status miala poczatkowo "polska placowka konsularna" dzialajaca w Kijowie od listopada 1918 roku[2] [2]. Inne powstawaly samorzutnie, jako efekt inicjatyw miejscowych srodowisk inteligencji polskiej. W podobnych warunkach, czyli bez opieki polskiej placowki dyplomatycznej, dzialaly konsulaty Rzeczypospolitej Polskiej (RP) w Odessie, Wladywostoku i Charkowie. Pozwolenie na dzialalnosc uzyskiwaly one od miejscowych wladz antybolszewickich badz wojsk interwencyjnych[3] [3]. Hrabia Zenon Belina-Brzozowski juz 28 listopada 1918 roku zostal mianowany przez wiceministra spraw zagranicznych Tytusa Filipowicza konsulem honorowym w Odessie. Oficjalna nominacja MSZ odrozniala go od innych, na poly formalnych "pracownikow konsularnych" dzialajacych wowczas na terenie bylego Cesarstwa Rosyjskiego. Rowniez oficjalny charakter miala agencja konsularna w Charkowie prowadzona przez Wlodzimierza Kwiatkowskiego [4].

Warszawskie MSZ w marcu 1919 roku w nast?pujacy sposob okreslilo status i metody dzialania tych pierwszych placowek: "Charakter cz?stokroc prywatny, a w najlepszym razie poloficjalny, jaki wspomniane placowki polskie posiadaly, a dalej brak funduszow i niemoznosc komunikowania si? w jaki badz sposob z rzadem centralnym, czynily z natury rzeczy dzialalnosc wspomnianych urz?dow dorywcza i w wysokim stopniu niedostateczna, fatalnie odbijajaca si? na interesach Panstwa Polskiego" [5]. Mimo tak krytycznej opinii w rzadowym "Monitorze Polskim" okreslano je jako "placowki o charakterze konsularnym" [6]. Takie quasi-konsulaty dzialaly mi?dzy innymi w Gagry, Tyflisie (Tbilisi), Taszkiencie, Noworosyjsku, Wladykaukazie, Taganrogu, Rostowie nad Donem, Jekaterynburgu, Sewastopolu, Soczi, Mariupolu, Teodozji i Tuapse [7].

Zakres ich dzialalnosci byl niewielki i glownie sprowadzal si? do spraw paszportowo-wizowych. Niektore placowki wydawaly karty legitymacyjne potwierdzajace obywatelstwo polskie, kierowaly ochotnikow do oddzialow polskich i organizowaly wyjazdy do Polski (najcz?sciej przez Rumuni?). Spelnialy tez rol? osrodkow samopomocy srodowisk polskich, gdyz okreslenie "konsulat polski" bylo w tym bardzo pomocne. W nielicznych przypadkach utrzymywaly z kontakt z wladzami polskimi oraz tworzyly rodzaj regionalnych sieci. Przykladowo, placowka konsularna w Noworosyjsku miala dwie "agencje" w Gagry i Tuapse, utrzymywala tez bliskie kontakty z "konsulatem" w Soczi [8]. Konsulaty w Noworosyjsku i Sewastopolu byly wymieniane w oficjalnych publikacjach MSZ, jako placowki rzadu RP [9]. Ich status byl wi?c niejasny nawet w centrali resortu. Na poly formalne placowki na wschodzie zanikaly stopniowo w 1920 roku. Cz?sc w wyniku udanej reemigracji Polakow tracila racj? bytu. Inne byly likwidowane przez lokalne wladze badz zast?powane przez oficjalne delegacje MSZ, ktore udawaly si? na teren Rosji.

Improwizowane placowki konsularne na wschodzie powstawaly w efekcie wypraw urz?dnikow MSZ organizowanych w latach 1919-1920. Ich zadania znacznie wykraczaly poza sprawy konsularne, gdyz obejmowaly proby porozumienia politycznego z miejscowymi wladzami. W pazdzierniku 1919 roku MSZ wyslalo kilkuosobowa misj? na tereny poludniowej Rosji kontrolowane przez generalow Antona Denikina i Piotra Wrangla. W jej sklad wchodzil konsul Stanislaw Pawlowski, ktory okresowo urz?dowal w kilku miastach tego regionu [10]. W grudniu tego roku do Chin i na tereny wschodniej Syberii wyslano delegacj? kierowana przez Wysokiego Komisarza RP, Jozefa Targowskiego. W jej sklad wchodzilo 3 urz?dnikow konsularnych. W lutym 1920 roku misja dotarla do Szanghaju. Poniewaz bylo to juz po ostatecznej kl?sce wojsk admirala Aleksandra Kolczaka, z ktorym mieli nawiazac kontakt, jej uczestnicy skupili si? na zadaniach opiekunczych wobec ludnosci polskiej. Urz?dnicy konsularni zalozyli konsulat w Harbinie [11, s. 177]. Ostatnia duza misja wyruszyla w lutym 1920 roku do krajow kaukaskich. Kierowal nia

Tytus Filipowicz. W jej sklad wchodzil konsul Wiktor Bialobrzeski, gdyz poza nawiazaniem stosunkow dyplomatycznych z Gruzja i Azerbejdzanem, zadaniem misji byla opieka nad Polakami przebywajacymi na tych terenach oraz opracowanie zarysu przyszlej sieci konsularnej. Swoje zadania konsul Bialobrzeski realizowal do konca 1920 roku [12, s. 169].

W pelni profesjonalna siec konsularna MSZ utworzylo dopiero po normalizacji stosunkow z bolszewikami. Jej rozwoj byl skomplikowanym i dlugotrwalym procesem. W oficjalnych wydawnictwach MSZ znajduja si? zapisy, ze pierwszym konsulem generalnym RP w Moskwie byl Wlodzimierz Kwiatkowski, ktory rozpoczal urz?dowanie juz w 1920 roku [13, s. 168]. Jego dzialania byly jednak nieformalne. Dopiero ratyfikacja traktatu ryskiego w kwietniu 1921 roku umozliwila nawiazanie wzajemnych stosunkow dyplomatycznych i konsularnych [14]. Niemal rownolegle MSZ zerwalo kontakty z przedstawicielstwami "bialej" Rosji i Ukrainskiej Republiki Ludowej, rezydujacymi w Warszawie. Umozliwilo to uruchomienie pierwszych pelnoprawnych placowek konsularnych na terenie Rosyjskiej Federacyjnej SRR i Ukrainskiej SRR. Pod koniec lipca 1921 roku w Moskwie rozpoczal oficjalne urz?dowanie konsul RP, Samson Mikolaj Himmelstjerna. Stanal na czele 11-osobowego wydzialu konsularnego przy poselstwie RP. W pazdzierniku akredytowano w Charkowie polskiego przedstawiciela w Ukrainskiej SRR, charge d'affaires Franciszka Pulaskiego. Rowniez przy Poselstwie RP w Charkowie powolano 10-osobowy wydzial konsularny, na ktorego czele stanal konsul generalny Franciszek Charwat [15, s. 43].

Powazne zmiany w tak zorganizowanej sieci wywolalo powstanie ZSRR. Oficjalna notyfikacj? powstania federacji radzieckiej przekazano polskim wladzom dopiero w lipcu 1923 roku. Niemal rownoczesnie wladze ukrainskie zawiadomily o przystapieniu republiki do ZSRR. Zmienialo to nie tylko status polskiej placowki dyplomatyczno-konsularnej w Charkowie (do 1934 roku miasta stolecznego Ukrainy), ale i zakres kompetencji terytorialnej wydzialu konsularnego w Moskwie. Polski rzad stal poczatkowo na stanowisku uznania ZSRR w zamian za utworzenie "ekspozytur dyplomatycznych" w Charkowie, Minsku i Tyflisie. Wobec oporu wladz radzieckich z pomyslu tego cz?sciowo zrezygnowano. W porozumieniu podpisanym w 1923 roku ustalono jedynie, ze na czele konsulatow RP w Charkowie i Minsku stac b?da "osoby, b?dace formalnie czlonkami Poselstwa Polskiego w Moskwie" [16, s. 68]. Na jego mocy w lutym 1924 roku uruchomiono konsulat generalny w Minsku[4] [17]. Miesiac pozniej wladze moskiewskie zaakceptowaly przeksztalcenie dotychczas dzialajacego w Charkowie Poselstwa RP na Konsulat Generalny RP[5] [18,

s. 134].

Umiejscowienie innych placowek bylo przedmiotem kilkumiesi?cznych negocjacji. Szczegolne kontrowersje budzila sprawa uruchomienia konsulatu polskiego w Tyflisie. W zamian wladze ZSRR domagaly si? rownorz?dnej placowki w Wolnym Miescie Gdansku, na co z kolei nie zgadzala si? strona polska [19, s. 85, 139]. Ostatecznie zarys obu sieci konsularnych uzgodniono podczas negocjacji nad polsko-radziecka konwencja konsularna, podpisana w lipcu 1924 roku. Polska uzyskala prawo do otwarcia z dniem uprawomocnienia si? konwencji placowek konsularnych w Leningradzie, Kijowie i Chabarowsku. Ustalono, ze w dalszej rozbudowie sieci konsularnej obowiazywac b?dzie zasada wzajemnosci. W przypadku uruchomienia konsulatu radzieckiego w Gdansku strona polska uzyskiwala prawo do otwarcia placowki w Tyflisie. Podobne iunctim ustalono mi?dzy powolaniem konsulatow w Nowosybirsku i Krakowie. Wymiana dokumentow ratyfikacyjnych nastapila dopiero w kwietniu 1926 roku. Umozliwilo to otwarcie placowek konsularnych w Leningradzie, Kijowie i Tyflisie [20, s. 136-139]. Tym samym siec polskich placowek w ZSRR ustabilizowala si? na ponad dziesi?c lat.

W 1933 roku na terenie ZSRR dzialalo siedem placowek polskiego resortu spraw zagranicznych. Bylo to poselstwo w Moskwie, z wydzielonym organizacyjnie i lokalowo wydzialem konsularnym, oraz pi?c konsulatow - w Kijowie, Leningradzie, Charkowie (generalny),

Minsku (generalny) i Tblisi (generalny). Pracowalo w nich 33 urz?dnikow sluzby konsularnej. Wszyscy, zgodnie z litera wspomnianej konwencji konsularnej byli obywatelami polskimi. Jedynie pracownicy fizyczni - wozni, sprzataczki, kucharki - byli w znacznym odsetku obywatelami ZSRR. W 1937 roku Moskwa zazadala od MSZ zrownania liczby placowek konsularnych w obu krajach, zgodnie z obowiazujaca zasada wzajemnosci. W Polsce dzialaly wowczas jedynie dwie placowki konsularne ZSRR: wydzial konsularny przy ambasadzie w Warszawie oraz konsulat we Lwowie. Uzupelnieniem byl konsulat generalny w Wolnym Miescie Gdansku [21, s. 285, 288]. Pod koniec roku polskie wladze zostaly zmuszone do likwidacji placowek konsularnych w Charkowie i Tyflisie, by wyrownac zachwiane proporcje. Nawet po tej redukcji polska siec konsularna w ZSRR byla liczniejsza niz radziecka w Drugiej Rzeczypospolitej.

Warunki pracy i zycia w polskich konsulatach dzialajacych na terenie ZSRR byly ekstremalnie trudne. Przyczyna byly nie tylko wrogie stosunki laczace Polsk? ze wschodnim sasiadem. Dodatkowymi czynnikami byly ograniczenia wolnosci wlasciwe dla panstwa totalitarnego, nieustanna inwigilacja polaczona z podejrzeniami o szpiegostwo, niezyczliwosc wladz lokalnych polaczona z ogromnym "glodem mieszkaniowym" panujacym w miastach oraz ubostwo, ktore owocowalo dotkliwymi ograniczeniami w zaopatrzeniu. Urz?dnikow MSZ pracujacych tym w kraju obowiazywal nakaz mieszkania w gmachu placowki. Posilki tez jadano w budynkach urz?dow. Oznaczalo to w praktyce skoszarowanie i atrofi? zycia towarzyskiego. Dyplomata Waclaw A. Zbyszewski, podczas wizyty w moskiewskim poselstwie i tamtejszym wydziale konsularnym, stwierdzil: "To calodzienne i calonocne wspolzycie, prawie jak w wi?zieniu, bylo bardzo ci?zkie, i serdecznie wspolczulem tym nieszcz?snym kolegom, ktorzy byli na moskiewskiej placowce. M?zczyzni jeszcze jako tako znosili to obszczezytje, jak Rosjanie nazywaja taki przymus mieszkaniowy, ale ich zony duzo gorzej; byly przewaznie rozgoryczone, nie mialy caly dzien nic do roboty i czulo si?, ze jest duzo napi?c w powietrzu i ze niektore panie swych towarzyszek zycia w tej klatce szczerze nie znosza" [22].

Wydzial Osobowy MSZ w 1931 roku uznal placowki w ZSRR za najtrudniejsze pod wzgl?dem bytowym [23]. Konsulat generalny w Minsku zatrudnial przewaznie 4-8 urz?dnikow. Od poczatku jego biura miescily si? w centrum miasta przy ulicy Sowieckiej 84 (dawna Zacharzewska), czyli przy glownej i najbardziej ucz?szczanej arterii. Byly one rozlokowane na I pi?trze budynku, b?dacego wlasnoscia spoldzielni mieszkaniowej. Na parterze byly sklepy, a w oficynach mieszkania osob nie zwiazanych z konsulatem. Na pi?trze wynajmowanym przez placowk? obok pomieszczen biurowych miescily si? rowniez mieszkania personelu. Efektem byla ciasnota w obu zakresach. Poza kierownikiem konsulatu zaden urz?dnik nie mial wlasnego pokoju do pracy. Nie bylo miejsca na urzadzenie poczekalni dla interesantow, ktorzy oczekiwali na korytarzu. Pracownicy z rodzinami mieli przydzielone osobne pokoje, ale juz samotni mieszkali po dwoch w jednym pomieszczeniu. Pomimo, ze budynek byl wczesniej hotelem, pokoje nie mialy lazienek. Wejscia do poszczegolnych pomieszczen byly tylko ze wspolnego korytarza, co znacznie utrudnialo prac?. Wedlug zgodnej opinii kolejnych kierownikow placowki takie warunki uwlaczaly godnosci urz?dnikow oraz uderzaly w prestiz polskiego urz?du. Ponawiane przez wiele lat prosby do wladz lokalnych i Komisariatu Ludowego Spraw Zagranicznych, aby przyznano placowce inny lokal, nie przynosily skutkow[6] [24]. Tylko nieco lepsze warunki lokalowe mieli urz?dnicy konsulatu generalnego w Kijowie. Kierownik placowki informowal MSZ: "Dom jest wyjatkowo zimny; w miesiacach zimowych niemoznosc doprowadzenia temperatury do jako tako znosnej normy staje si? calym problemem, grozacym zdrowiu, utrudniajacym prac?. Prad elektryczny jest tak slaby, ze w jesieni i zimie przez szereg godzin w ciagu dnia wlasciwie nie mozna czytac ani pisac bez dotkliwego nadwyr?zania wzroku"[7] [25].

Warunki urz?dowania polskich placowek konsularnych w ZSRR ulegly gwaltownemu pogorszeniu w 1938 roku. Bylo to elementem szerszej akcji szykanowania pracownikow MSZ przez radzieckie wladze. Lokale placowek byly obj?te stala i jawna obserwacja organow bezpieczenstwa. Nizszy personel zatrzymywano na ulicach, przesluchiwano i zastraszano. Dotyczylo to rowniez interesantow, co powodowalo, ze poczucie izolacji i osaczenia w lokalach konsulatow bylo gl?bsze niz dotychczas. Urz?dnikom uniemozliwiono sprowadzanie z Polski paczek z zywnoscia (pod pozorem zagrozenia chorobami). Skazywalo to Polakow na zakupy w miejscowych sklepach, reglamentacj? i wielogodzinne kolejki. Jedynie personel ambasady moskiewskiej mogl korzystac z dawnego przywileju aprowizacji poprzez paczki z kraju. Rozmowy telefoniczne nie tylko byly podsluchiwane, ale i coraz cz?sciej jawnie przerywane. Pras? dostarczano nieregularnie, z pomini?ciem cz?sci numerow. W najgorszym polozeniu znajdowali si? pracownicy konsulatu w Leningradzie. W pazdzierniku 1938 roku ambasador Waclaw Grzybowski uzyskal od wladz ZSRR przyrzeczenie zakonczenia szykan wobec polskich placowek w ZSRR. Nastapila wowczas niewielka poprawa w sytuacji [26, s. 701-705]. Juz po wybuchu wojny, gdy Armia Czerwona wkroczyla na obszar Polski, nastapil tragiczny epilog tej polityki. Zaginal bez wiesci Jerzy Matusinski, kierownik Konsulatu Generalnego RP w Kijowie. Wiadomo tylko, ze 30 wrzesnia 1939 roku aresztowano go w gmachu Narkomindielu. Wczesniej, 19 wrzesnia aresztowano rowniez Henryka Slowikowskiego, pracownika tej samej placowki.

Polskie placowki byly intensywnie inwigilowane. W jednym z pokoi konsulatu w Minsku odnaleziono w scianach 15 ukrytych aparatow podsluchowych [27, s. 121]. W ZSRR obowiazywaly tez specjalne obostrzenia dotyczace przewozenia poczty mi?dzy konsulatami polskimi. Zadecydowaly o tym przepisy zawarte w nocie dodatkowej do konwencji konsularnej polsko-radzieckiej. Wladzom ZSRR chodzilo o ograniczenie ruchliwosci polskich kurierow, ktorych podejrzewano (w cz?sci przypadkow slusznie), iz wykonywali zadania szpiegowskie. Kazdy konsulat mogl wysylac korespondencj? urz?dowa nie cz?sciej niz dwa razy w miesiacu. Poselstwo RP w Moskwie (od 1934 roku ambasada) moglo wysylac kuriera do podleglych konsulatow tylko raz w miesiacu. Kurierzy, b?dacy obywatelami polskimi, musieli posiadac specjalne zaswiadczenie, wystawione przez placowk? wysylajaca i zaaprobowane przez radziecki resort spraw zagranicznych lub lokalnego przedstawiciela wladz ZSRR. Nie mogly to byc osoby zajmujace si? zawodowo handlem lub przemyslem. Waga korespondencji nie mogla przekraczac szesciu kilogramow, co powaznie ograniczalo liczb? przesylek [28, s. 109].

Z powodu wyjatkowo trudnych warunkow pracy centrala MSZ zwracala baczniejsza uwag? na dobor personelu do konsulatow w ZSRR. Przymus zamieszkania na terenie konsulatu, brak normalnego zycia towarzyskiego, presja propagandy radzieckiej, cz?ste prowokacje sluzb specjalnych i proby werbowania wymagaly od pracujacych tam urz?dnikow duzej odpornosci psychicznej. Kontakty towarzyskie trudno bylo odroznic od cz?stych prowokacji, a odmiennosc systemu prawnego wywolywala poczucie zagubienia i nierzadko prowadzila do przypadkowych wykroczen. Trafnie scharakteryzowal t? sytuacj? Alfred Poninski, radca poselstwa polskiego w Moskwie, w uwagach dla Juliusza Lukasiewicza, nowomianowanego posla w ZSRR. Wsrod sugestii jak post?powac z personelem polskich placowek w tym kraju, czytamy: "Wobec specjalnych warunkow sowieckich i zasadniczych roznic mi?dzy ZSRR a wszystkimi innymi panstwami, kazdy urz?dujacy tam rzetelnie dyplomata czy urz?dnik nie moze nieraz zastosowac si? do obowiazujacych go oficjalnie przepisow i praw sowieckich, dlatego, ze chodzi tu o ograniczenie narzucone przez wladze sowieckie nieslusznie obcym urz?dnikom dyplomatycznym i konsularnym. Z powyzszego wynika, ze po krotkim stosunkowo czasie urz?dowania w ZSRR, kazdy aktywny urz?dnik dyplomatyczny czy konsularny doprowadza si? do szeregu czynow, ktore traktowane sa z punktu widzenia sowieckiego, jako powazne przekroczenia uprawniajace do interwencji KLSZ [Komisariat Ludowy Spraw Zagranicznych - W.S.], a nawet do zgloszenia ekscepcji [zarzutu -W.S.]. O ile dany urz?dnik nie jest silna indywidualnoscia, okolicznosci te odbijaja si? razaco na jego psychice i ulatwiaja organom GPU przy okazji nieostroznosci lub sluzbowej omylki z jego strony - szantazowanie go. Dzi?ki tej metodzie GPU zdolalo zlikwidowac caly szereg zdolnych, a nawet wybitnych przedstawicieli dyplomatycznych, konsularnych i wojskowych panstw obcych,

nie wylaczajac panstw, z ktorymi Moskwa podtrzymywala bardzo bliskie stosunki, jak Niemcy i Turcja" [29]. Do czynnikow demoralizujacych nalezy rowniez zaliczyc istnienie czarnego rynku w ZSRR (zwlaszcza w okresie NEP) oraz obowiazek zamieszkiwania na terenie konsulatow, co wytwarzalo napi?cia mi?dzyludzkie podobne do spotykanych na statkach dalekomorskich. Aby powstrzymac narastanie patologii w placowkach radca Poninski proponowal scisla kontrol? kontaktow towarzyskich nawiazywanych przez urz?dnikow, cz?ste urlopy w Polsce oraz zatrudnienie w poselstwie urz?dnika "obeznanego fachowo ze sprawami sadowymi i sledczo-policyjnymi". Nie napotkano na dokumenty potwierdzajace zatrudnienie takiego urz?dnika. System kontroli konsulatow w ZSRR byl jednak odmienny od stosowanego w innych panstwach. W duzej mierze byl on oparty na oficerach wywiadu. Jak wykazuja nieliczne protokoly pokontrolne bylo to uzasadnione.

W pazdzierniku 1931 roku zmarl kierownik Wydzialu Konsularnego przy Poselstwie RP w Moskwie, konsul generalny Adam Zielezinski. Radca poselstwa (pozniejszy wieloletni rezydent wywiadu polskiego w Charkowie), Jan Karszo-Siedlewski, wyznaczyl komisj? do zbadania stanu i uporzadkowania akt wydzialu. Jej zadaniem byla tez ewidencja mienia prywatnego zmarlego konsula. Sklad komisji byl znaczacy: konsul Tadeusz Blaszkiewicz (pracownik wydzialu konsularnego), attache moskiewskiego poselstwa, Stanislaw Zabiello oraz pracownik centrali Oddzialu II, por. Stanislaw Korzeniowski, ktory do 1929 roku byl kierownikiem placowki wywiadowczej "A-9/I", ulokowanej w strukturach konsulatu generalnego w Charkowie. Obserwacje, jakie przedstawil por. Korzeniowski w raporcie dla Oddzialu II byly zatrwazajace. Nie dotyczyly jednak wylacznie spraw urz?dowych. Oficer wnikliwie opisal przemytniczy proceder jaki kwitl w wydziale konsularnym oraz fakt, ze - cytujac raport - "prawie wszystkie urz?dniczki i sluzace byly kochankami kierownika". Charakterystyka personelu byla niemal jednoznacznie negatywna. Konsul Zielezinski ignorowal, ze niemal wszyscy urz?dnicy byli werbowani przez OGPU. Nie zglaszano tego Oddzialowi II. Prestiz urz?du nie istnial. Nie prowadzono zadnych prac w zakresie spraw gospodarczych. Ton raportu oddaja tytuly podrozdzialow: "W sprawach urz?dowych panuje nieopisany zam?t i nieporzadek"; "Stan bezpieczenstwa i sklad personalny wymagaja natychmiastowych zarzadzen"; "Sluzba w duzym procencie zlodziejska i agenci GPU". Por. Korzeniowski zaproponowal Oddzialowi II kandydata na nowego kierownika wydzialu -konsula Blaszkiewicza. Wkrotce zostal on nominowany na to stanowisko. Ponadto we wnioskach zasugerowal jako "konieczne" zwolnienie siedmiu urz?dnikow kontraktowych i pi?ciu osob z obslugi. Praktycznie oznaczalo to niemal calkowita wymian? personelu. Porucznik precyzyjnie wskazal kto na jakim stanowisku powinien pracowac. Za konieczna uznal tez zmian? lokalu. Raport konczy opinia: "Przedluzanie tego stanu moze miec nieobliczalne nast?pstwa" [30].

Dopiero w 1933 roku, gdy na czele sluzby konsularnej stanal byly oficer wywiadu, Wiktor Tomir Drymmer, podj?to w polskich placowkach dzialania majace poprawic stan bezpieczenstwa. W zarzadzeniu MSZ z sierpnia tego roku zobowiazano kierownikow konsulatow do wyznaczenia sposrod urz?dnikow "referenta do spraw ochrony tajemnicy sluzbowej", ktory byl odpowiedzialny za t? dziedzin?. Konsulow zobligowano, aby w ciagu 2 tygodni opracowali szczegolowe instrukcje. Mialy byc one dostosowane do lokalnych warunkow i przeslane do akceptacji naczelnikowi Wydzialu Osobowego MSZ. Wszyscy pracownicy konsulatow RP mieli poswiadczyc podpisami zapoznanie si? z instrukcja. Kierownikow konsulatow zobowiazano do interesowania si? "zyciem pozasluzbowym" podleglego im personelu, zas urz?dnikow do informowania przelozonego o zawartych znajomosciach z obywatelami obcego panstwa, o ile mogly one stanowic zagrozenie dla ochrony tajemnicy sluzbowej. Pracownicy placowek w ZSRR musieli informowac o wszystkich kontaktach. W budynkach wszystkich konsulatow polecono odizolowac mieszkania personelu od pomieszczen biurowych. Pokoje na parterze mialy posiadac kraty lub mocne okiennice. Szef Wydzialu Osobowego nakazal pelnienie nocnych dyzurow w pomieszczeniach konsulatow przez wybranych pracownikow lub wygospodarowanie mieszkania dla jednego z urz?dnikow, ktory bylby zobowiazany do opieki nad biurem w godzinach pozasluzbowych. Instrukcja dopuszczala zaopatrzenie w bron krotka zaufanych woznych. Obostrzenia dotyczyly tez trybu przyjmowania interesantow. Mogli oni wchodzic tylko przez jedne drzwi, znajdujace si? pod stalym dozorem

ktoregos z pracownikow. Konsulow zobowiazano do wyznaczenia pomieszczen, w ktorych mogli przebywac odwiedzajacy. Pozostale pokojem mialy bye dla nich zamkni?te. Poruszanie si? po konsulacie bylo dopuszczalne tylko w asyscie woznego lub innego pracownika. Rowniez czlonkowie ekip remontowych mogli pracowac wylacznie pod nadzorem polskich pracownikow [31]. Nowy szef sluzby konsularnej znal realia ZSRR, poniewaz przez kilka lat kierowal placowka wywiadowcza rozpracowujaca ten kraj.

Dzialalnosc sluzby konsularnej w ZSRR z koniecznosci ograniczala si? do spraw czysto administracyjnych. Scisla kontrola organow bezpieczenstwa uniemozliwiala urz?dnikom konsularnym nawiazanie blizszych kontaktow z licznymi skupiskami Polakow majacych obywatelstwo radzieckie[8] [32; 27, s.121]. Nie prowadzono wi?c dzialan podtrzymujacych lub pobudzajacych swiadomosc narodowa. Rowniez i w sprawach wymiany gospodarczej konsulaty polskie w ZSRR stanowily wyjatek w kontekscie calej sluzby konsularnej. Urz?dnikom nie udalo si? nawiazac kontaktow z lokalnymi kierownictwami resortow gospodarczych. To samo dotyczylo prywatnych przedsi?biorcow z okresie Nowej Ekonomicznej Polityki. Przyczyny podsumowano w raporcie polskiej placowki w Minsku: "Najmniejszy kontakt ze strony pracownikow instytucji gospodarczych z konsulatem generalnym bylby komentowany przez wladze sowieckie jako szpiegostwo ekonomiczne. Wobec powyzszego wszystkie sfery gospodarcze stronia od konsulatu generalnego z obawy przed grozacymi im represjami" [33]. W latach trzydziestych sytuacja nie ulegla zmianie. Akcja sluzby konsularnej w ZSRR sprowadzala si? do wysylania instytucjom radzieckim wydawnictw propagandowych oraz przesylaniu do Polski nielicznych sprawozdan opartych na oficjalnych, cz?sto niescislych danych.

Urz?dnikom konsularnym nie brakowalo natomiast zadan z zakresu mi?dzynarodowego obrotu prawnego. Byly one wyjatkowo trudne. Wynikalo to nie tylko ze swoistej hermetycznosci i biurokratyzacji tego panstwa, ale i duzej liczby obywateli polskich, ktorzy wczesniej mieszkali na terenach Zwiazku Radzieckiego (byly to osoby, ktore dokonaly opcji obywatelstwa po traktacie ryskim). Z powodu braku odpowiednich umow bilateralnych rekwizycje sadowe na terytorium ZSRR zalatwiano wylacznie na drodze dyplomatycznej, przez wydzial konsularny poselstwa polskiego w Moskwie. Przesluchiwanie stron lub swiadkow spraw sadowych w konsulatach bylo zabronione. Szczegolnie duzo zalatwiano rekwizycji administracyjnych. Do konsulatow polskich trafialy podania o wydobycie od wladz lokalnych akt stanu cywilnego, swiadectw szkolnych, zaswiadczen z przebiegu pracy, akt sadowych i notarialnych dotyczacych kupna i sprzedazy mienia oraz w sprawach ustalenia miejsca pobytu osob zaginionych. Te ostatnie sprawy konsulaty RP traktowaly priorytetowo. Zwracano si? bezposrednio do Komisariatu Ludowego Spraw Zagranicznych w Moskwie lub jego placowek w Minsku i Kijowie. W latach dwudziestych odpowiedzi nadchodzily dosc szybko i bez wi?kszych trudnosci. Wyjatek stanowily sprawy osob skazanych przez wladze radzieckie na kar? smierci. Komisariat udzielal zazwyczaj odpowiedzi wymijajacych. Kazdy konsulat polski w ZSRR (z wyjatkiem placowki w Tyflisie) zalatwial rocznie kilkaset rekwizycji administracyjnych[9] [34]. W latach trzydziestych konsulaty RP nie przyjmowaly juz podan od obywateli polskich, w ktorych wnioskowano o ustalenie faktu aresztowania danej osoby w ZSRR. Organy bezpieczenstwa nie udzielaly bowiem zadnych informacji na te tematy.

Wielu obywateli polskich posiadajacych na terenach pozniejszego Zwiazku Radzieckiego nieruchomosci, nie zdazylo zlikwidowac swoich spraw majatkowych. Mienie nieruchome zostalo znacjonalizowane na podstawie dekretu z sierpnia 1918 roku. Mimo to do konsulatow rocznie zglaszalo si? kilkudziesi?ciu badz kilkuset obywateli polskich z prosbami o zwrot skonfiskowanego mienia (przewaznie domow). Wobec braku podstaw prawnych interwencje placowek nie

Prawobrzezu Ukrainy stwierdzil: "w sprawie zachowania uswiadomienia narodowego przez mniejszosc polska Konsulat RP w obecnych warunkach jest prawie bezsilny" Podobne sformulowania padaly w odniesieniu do pozostalych terenow ZSRR zamieszkalych przez Polakow. Niepowodzenie na tym odcinku potwierdzil Drymmer w swych wspomnieniach

odnioslyby oczywiscie skutkow[10] [35]. Urz?dnicy zwracali si? jedynie - za posrednictwem NKID -o udzielenie informacji co do biezacego statusu prawnego pozostawionego majatku. Konsulowie interweniowali tez w sprawie zwrotu sprz?tow domowych "repatriantow", ktorzy wyjezdzajac do Polski zmuszeni byli pozostawic nieruchomosci na terenie Rosji Radzieckiej. Starania te w niektorych przypadkach byly uwzgl?dniane przez wladze ZSRR. Najwi?cej skutecznych interwencji przeprowadzono w sprawach poszkodowanych obywateli polskich, ktorym odebrano mienie i pieniadze podczas przekraczania granicy z Polska. Uzyskane dobra konsulaty przesylaly nast?pnie do kraju. Cecha charakterystyczna spraw zalatwianych na rzecz obywateli polskich przez konsulaty RP w Zwiazku Radzieckim byl dlugi czas oczekiwania na decyzje. Jedynie sprawy spadkowe byly zalatwiane sprawnie i stosunkowo szybko [36].

Bardzo waznym elementem prac konsularnych byly sprawy wizowo-paszportowe. To u konsulatach potwierdzano obywatelstwo polskie i udzielano pozwolenia na wjazd do kraju. Praktyka dzialan przeszla w tym zakresie skomplikowane przemiany. W 1920 roku wladze polskie zakladaly, iz na terenach bylego Cesarstwa Rosyjskiego, nie nalezacych do Drugiej Rzeczypospolitej, przebywalo ponad 1 mln Polakow[11] [37, s. 163]. Byli to jency, uchodzcy, zolnierze i emigranci w powaznym odsetku chcacy przedostac si? do Polski. Polityka paszportowa tamtejszych konsulatow RP musiala byc dostosowana do szybko zmieniajacych si? realiow politycznych. Stosunkowo najprosciej przebiegalo wystawianie paszportow konsularnych zolnierzom oddzialow Wojska Polskiego na Syberii (glownie 5 Dywizji Strzelcow Polskich) w 1920 roku. Konsulat polski we Wladywostoku wydawal bylym jencom bolszewickim tymczasowe dowody tozsamosci oraz srodki na podroz do Harbina. Tam bowiem umiejscowiono punkt zborny dla wszystkich wracajacych z niewoli. Od wrzesnia 1920 roku sluzba konsularna koordynowala proces ewakuacji wojsk polskich ze wschodniej Syberii. Caloscia prac kierowal konsul generalny w Harbinie, Michal Morgulec [38]. Znacznie trudniejsza byla sytuacja rozproszonej ludnosci cywilnej, ktorej status prawny i przynaleznosc narodowa byly trudne do ustalenia. Opis problemow wyst?pujacych na tym polu odnajdujemy w artykule Anny Bielkiewiczowej, dzialaczki Polskiego Komitetu Ratunkowego na Dalekim Wschodzie: "Najdotkliwsza bolaczka kolonii polskich jest brak paszportow polskich, wobec czego mlodziez zabierana jest do wojska. Wszyscy pozbawieni praw i opieki rzadu rosyjskiego, ktora ustala, a nie maja opieki rzadu polskiego, ratuja si? jak moga. Mozna by oczywiscie zlemu zaradzic, dostac paszporty w konsulacie w Harbinie, niestety na drog? do Harbina moga sobie pozwolic tylko bogaci" [39]. Aby podobnym sytuacjom zaradzic poloficjalne konsulaty polskie w europejskiej cz?sci Rosji prowadzily bardzo liberalna polityk? paszportowa. W praktyce placowki w Teodozji, Noworosyjsku, Sewastopolu, Soczi, Odessie i kilku innych miastach byly biurami wystawiajacymi roznego wzoru "karty legitymacyjne"[12] [11, s. 59, 63]. Aby uzyskac ten dokument (oraz pomoc w dalszej podrozy) nalezalo przedstawic stary paszport rosyjski lub inny dokument potwierdzajacy tozsamosc. Decydujace znaczenie miala rozmowa z urz?dnikiem konsulatu, ktory sam rozpatrywal podanie o przyj?cie "poddanstwa polskiego" i podejmowal decyzj? o wystawieniu "paszportu" [40]. Repatrianci z poludniowej Rosji udawali si? w kierunku Rumunii, gdzie oczekiwali ich polscy urz?dnicy konsularni oraz blisko z nimi wspolpracujacy (na zasadzie podporzadkowania) pracownicy Panstwowego Urz?du dla Spraw Powrotu Jencow, Uchodzcow i Robotnikow (PUJUR) [41]. W wieli przypadkach nie mogli oni zweryfikowac "kart legitymacyjnych" wystawionych przez placowki konsularne w Rosji, gdyz nie

znali ich obsady personalnej i nie mogli potwierdzic prawdziwosci podpisow tam skladanych. W polowie 1920 roku pracownicy PUJUR w Rumunii wnioskowali, by MSZ sprecyzowalo przepisy o wydawaniu paszportow oraz aby uporzadkowano siec placowek na wschodzie. W pismach do kraju stwierdzano, ze do Polski naplywaja stamtad osoby "szkodliwe pod wzgl?dem politycznym", a takze nie majace zadnych zwiazkow z narodem polskim [42]. Dopiero od 1921 roku wydawanie paszportow polskich znalazlo si? w gestii konsulow RP, ktorzy otrzymali exequatur od wladz radzieckich. Byly wi?c one akceptowane przez wladze zarowno przez wladze bolszewickie, jak i polskie. Stopniowa stabilizacja polityki paszportowej na terenach wschodnich nast?powala dopiero po masowej repatriacji, b?dacej wynikiem pokoju ryskiego. W 1923 roku MSZ wystapilo z aide-memoire do wladz ZSRR, by uznaly dokumenty wydawane Polakom przez byle konsulaty RP w Harbinie i Wladywostoku oraz przez misj? polska na Kaukazie Poludniowym za dokumenty wystarczajace do udowodnienia prawa opcji. Problem polegal bowiem na tym, ze placowki te dzialaly dzi?ki pozwoleniu lokalnych wladz antybolszewickich [43, s. 115].

Polityka paszportowa po 1924 roku byla coraz bardziej restrykcyjna i nacechowana nieufnoscia wobec interesantow ubiegajacych si? o polskie dokumenty. Okolnikiem Komisariatu Ludowego Spraw Wewn?trznych RFSRR z 31 lipca 1924 roku, uzgodnionym ze strona polska, ogloszono, ze masowa repatriacja do Polski po traktacie ryskim zostala ukonczona. Zezwolono jedynie, by pozostale osoby optujace za Polska zlozyly odpowiednie dokumenty w Poselstwie RP w Moskwie do polowy listopada tego roku. Uklad o repatriacji nie zostal co prawda wymowiony przez ZSRR, jednak zarowno polskie, jak i radzieckie wladze nie dazyly do wznowienia masowej repatriacji [37, s. 89-91]. Kierownicy konsulatow zdawali sobie spraw?, iz wielu Polakow nie dokonalo opcji po traktacie ryskim z powodu zwyklego zaniedbania, uwi?zienia, choroby badz niewiedzy. Byli to mi?dzy innymi byli jency armii austriackiej. Mimo to podczas obrad zjazdu konsulow RP w 1933 roku uznano, iz szerzej zakrojona repatriacja Polakow z ZSRR jest w rownej mierze niemozliwa, co niewskazana. Przeszkodami byly radzieckie bariery urz?dowe oraz trudna sytuacja gospodarcza Polski[13] [44]. W referacie urz?dnika wydzialu konsularnego poselstwa w Moskwie znajdujemy znaczace uzasadnienie: "cz?sto nie ma moznosci uwzgl?dnic staran Polakow, obywateli sowieckich, o wjazd lub powrot do Polski na stale; przyczyna tego jest zawsze brak srodkow utrzymania w Polsce przy licznej cz?sto rodzinie starajacego si? o wyjazd. Poza tym powodem do nieprzychylnego ustosunkowania si? Urz?du Konsularnego jest cz?ste zrusyfikownie si? petenta przez malzenstwo lub dlugotrwale pozostawanie w Rosji, a takze brak zaufania do petenta pod wzgl?dem moralnym i politycznym. Mozna powiedziec ogolnie, ze ta kategoria ludzi stara si? o wyjazd do Polski tylko dlatego, ze im jest zle i chca sobie w ten sposob poprawic warunki bytu" [45]. W styczniu 1932 roku wladze ZSRR wydaly zarzadzenie, aby w ciagu 3 miesi?cy wszyscy cudzoziemcy zaopatrzyli si? w paszporty zagraniczne swych panstw. Bylo to cz?scia "wewn?trznej paszportyzacji" prowadzonej wowczas w tym kraju. Do polskich placowek konsularnych zglosilo si? wielu bylych jencow z armii austriackiej, ktorym przyslugiwalo obywatelstwo polskie. Paszporty wydawano im jedynie wtedy, gdy mieli zaswiadczenie, iz nie sa obywatelami ZSRR, posiadali stwierdzone obywatelstwo polskie oraz wladze administracyjne Rzeczypospolitej nie sprzeciwialy si? ich powrotowi. W wielu przypadkach ta ostatnia kwestia byla rozstrzygajaca. Starostwa, pomimo stwierdzenia, ze dana osoba posiadala prawo do obywatelstwa polskiego, cz?sto sprzeciwialy si? jej repatriacji. Jako powod podawano "przekonania komunistyczne", "prowadzenie dzialalnosci wywrotowej" lub brak srodkow utrzymania w Polsce. Takie sprawy w konsulatach celowo przeciagano (zadajac np. dodatkowych, choc niepotrzebnych dokumentow), az w polowie 1932 roku wladze radzieckie przestaly wydawac zaswiadczenia, iz

Polacy nie sa obywatelami radzieckimi. Bez tych zaswiadczen urz?dnicy konsularni nie mogli wydawac paszportow i osoby, ktore nie zdazyly, zostaly "uwi?zione" w ZSRR [46].

Konsulaty polskie w ZSRR jeszcze ostrzej ustosunkowaly si? wobec osob niepolskich narodowosci. Wypadki wydania paszportu nalezaly do rzadkosci. W odroznieniu od konsulatow RP w innych panstwach, urz?dnicy placowek w ZSRR domagali si?, by krajowa administracja dokladniej sprawdzala nadsylane wnioski o stwierdzenie obywatelstwa polskiego. Kierownicy konsulatow podczas zjazdu w 1927 roku podkreslali, ze do Polski chce si? dostac "element [... ] w wi?kszej swojej cz?sci niepozadany, jako dosc latwo ulegajacy wplywom sowieckim". Stwierdzono tez, iz dzi?ki poblazliwosci do kraju przedostawali si? potencjalni dywersanci, dzialacze komunistyczni badz nacjonalisci ukrainscy [47]. We wrzesniu 1932 roku placowki konsularne w ZSRR otrzymaly okolnik DK MSZ, polecajacy utrudnic przyjazd do Polski osobom narodowosci ukrainskiej, ktorym teoretycznie przyslugiwalo obywatelstwo polskie. Podkreslono, ze mimo stwierdzenia obywatelstwa ich powrot do kraju jest "wysoce niepozadany". Dokladna liczba osob, zarowno Polakow jak i Ukraincow, ktorym przyslugiwalo obywatelstwo polskie, nie byla znana konsulatom RP. W 1933 roku stwierdzono jednak, iz bylo ich "bardzo duzo" [48].

W drugiej polowie lat trzydziestych polityka paszportowa realizowana przez sluzb? konsularna w ZSRR ulegla dalszej radykalizacji. Wszystkie osoby ubiegajace si? o nadanie obywatelstwa polskiego i paszport, bez wzgl?du na ich narodowosc, traktowano z ekstremalna nieufnoscia. Wyrazem tej postawy byla instrukcja prawno-konsularna wydana w 1936 roku przez ambasad? polska w Moskwie dla podleglych placowek konsularnych. Wyrozniono w niej dwie kategorie osob wyst?pujacych o paszporty. Do pierwszej zaliczono bylych jencow wojennych przynaleznych do gmin lub miast bylego zaboru austriackiego, ktorzy nie uzyskali polskich paszportow przez swa opieszalosc lub niemoznosc przedlozenia wymaganych zaswiadczen. Do drugiej obywateli polskich, ktorzy nielegalnie przekroczyli granic? i po odbyciu kary zabiegaja o powrot do Polski. Wobec obu grup konsulom zalecono zachowac jak najdalej idaca rezerw? i poza wyjatkowymi przypadkami "nie kierowac si? wzgl?dami humanitarnymi". Podkreslono, iz powrot osob "zdemoralizowanych warunkami zycia w panstwie wojujacego komunizmu" nalezy uwazac za szkodliwy i niedopuszczalny. Od wszystkich interesantow zadano zaswiadczenia, ze nie sa obywatelami radzieckimi, co w praktyce konczylo spraw?, bowiem wladze radzieckie takich zaswiadczen nie wydawaly. Dopuszczano wydanie paszportow jedynie tym obywatelom polskim, ktorzy uciekli do ZSRR z powodu braku pracy lub innych "nie hanbiacych", na przyklad rodzinnych wzgl?dow [49]. Nieliczne dokumenty konsulatow polskich w ZSRR potwierdzaja, iz instrukcja z 1936 roku byla stosowana z cala surowoscia zawartych w niej przepisow. Dzialalnosc paszportowa konsulatow RP w tym kraju praktycznie zamarla.

Konsulaty polskie w ZSRR prowadzily wyjatkowo restrykcyjna polityk? wizowa. Placowki nie posiadaly tam takiej swobody interpretacji przepisow MSZ, jak konsulaty RP w Niemczech. Urz?dy polskie w ZSRR wykonywaly scisle polecenia naplywajace z centrali MSZ. Powstanie sieci konsulatow RP w tym kraju zbieglo si? jednak z poczatkiem liberalizacji polskich przepisow wizowych. Okolnikiem z 1926 roku Departament Konsularny MSZ przekazal podleglym placowkom szerokie pelnomocnictwa w dziedzinie udzielania wiz tranzytowych obywatelom radzieckim. Zezwolono tez na przychylne traktowanie wnioskow wizowych popieranych przez NKID [50]. Podczas obrad zjazdu konsulow polskich w ZSRR (1927 rok) ustalono, ze kierownicy mogli udzielac wiz po uprzednim uzyskaniu zgody Posla RP w Moskwie, ale z zachowaniem osobistej odpowiedzialnosci konsula za polecona osob?. W praktyce zezwolen na pobyt w Polsce udzielano jedynie znanym naukowcom, artystom i sportowcom oraz osobom znanym urz?dnikom. W przypadku pozostalych petentow wiazaca byla zgoda polskich wladz krajowych na udzielenie wizy [51]. Owe i tak dosc radykalne przepisy byly stopniowo zaostrzane w latach trzydziestych. Przyczyny lezaly w kolektywizacji, ktora doprowadzila chlopow w ZSRR do dna ubostwa. Ci, ktorzy posiadali w Polsce rodziny podejmowali proby wyjazdu. Wedlug danych z 1933 roku az 98% wnioskow o wizy do Polski, skladanych przez obywateli radzieckich w konsulatach RP, bylo odrzucanych [52]. Kulminacja tego procesu byly zapisy utajnionej instrukcji wizowej z 1936 roku. Stwierdzono tam, iz wjazd obywateli radzieckich do Polski "jest zasadniczo niepozadany".

Страницы:
1  2  3 


Похожие статьи

W Skora - Dzialalnosc polskiej sluzby konsularnej na terenach rosji, ukrainy i zsrr w dwudziestoleciu midzywojennym